Zaufanie rodzi się z poczucia straty

 Zmiany dotyczące mojego życia zachodzą jakby obok mnie samego. Jeszcze nie jestem na nowym miejscu posługi, a już jestem pozbawiony tego, co budowałem. Żeby być uczciwym – ks. Biskup zapytał mnie o stan mego zdrowia i poprosił, abym na piśmie wyraził oświadczenie, w którym rezygnuję ze stanowiska proboszcza. Bycie proboszczem to było wielkie moje pragnienie! Włożyłem w bycie wśród grupki wiernych z Judzik, Lenart, Białej Oleckiej Bialskiego Pola i Babek Oleckich całe moje serce i cieszę się, że miałem zaszczyt być z nimi w trudnym czasie pandemii. To jest wielki zaszczyt! To nie jest tak, że teraz oto na blogu piszę manifest, w którym chcę uderzyć w ks. Biskupa. Stawiam się w Jego sytuacji i wiem, że każda z decyzji w mojej sprawie jest trudna dla niego – niemniej jednak decyzje trzeba było podjąć. 



W zaufaniu chodzi o to, by się zdobyć na zrobienie kilku kroków w ciemnościach nie mając żadnej pewności. Pewność szkodzi ufności – niepewność jest jak łańcuch z kotwicą, która wbita zostaje zostaje w Boże Serce. Tylko Jego miłość jest pewna – wszystko inne jest przejściowe. Także ten stan, w którym jestem. Zaufanie rodzi się z poczucia straty: „W domu Ojca mego jest wiele…. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział.”

Komentarze