#44 dni za kratami

 Jutro stukną 44 dni. Co mnie czeka? Wiem tylko tyle, że na pewno smaczny obiad u Rodziców, Msza w kościele o godz. 18.00, kolacja u Przyjaciół i wyjazd do Siedlec. Co mam za sobą? Prowokacyjnie napisałem za kratami – chociaż tak faktycznie jest. Dobrowolne ubezwłasnowolnienie, aby ocalić to, co ma być darem – życie. Jeszcze nie umiem ocenić i docenić tej swego rodzaju izolacji. Napewno był to dobry czas! Nie kraty w oknie stanowią więzienie, ale te w sercu. Bez wychodzenia z budynku stopniowo czułem się bardziej wolny niż wtedy, kiedy tych krat na zewnątrz nie było… Jutro wyjdę do świata i przekonam się, czy nadal mam kraty w sercu i umyśle, czy jestem nowy i wolny. 



Komentarze